Wednesday, 4 March 2015

Rok temu w Wewnetrznej Mongolii

Spora część moich zdjęć trafia do szuflady, bo czasem coś się prześwietli, bo za grube ziarno, bo wstydzę się tych publikacji, bo coś. Potem jednak do nich wracam i mimo wszystko decyduję się je opublikować. Tak też jest z poniższymi fotografiami, nie doceniłam nasłonecznienia w chińskiej części Mongolii i użyłam ISO400 zamiast 200 czy nawet 100. Moim ulubionym zdjęciem jest to ze stepu, nie ma tam nic, a jedynie ugór, przebijające się dźbła trawy, czysty horyzont czasem przyozdobiony jurtami, a przede wszystkim cisza. Niezmącona niczym cisza.