Tuesday, 24 June 2014

off we go!

Ready for European Cycle Messenger Championship in Stockholm with pre-event in Copenhagen. Excited!

Sunday, 15 June 2014

wróciłam.

Wróciłam. Do Londynu. Na kurierkę, do wynajętego mieszkania, do swojego środowiska, życia innymi słowy. Nie zmieniło się nic. To ciekawe, ponieważ zazwyczaj wyjazd na kilka miesięcy niesie za sobą zmiany. Jakieś.

Ledwo, co wysiadłam z samolotu a już następnego dnia brylowałam po ulicach, witając się z kurierami, myląc adresy i skacząc po chodnikach. Wpadłam w dobrze znany wir londyńskiego chaosu, czy może raczej rozproszenia, kiedy dzieje się tak wiele a naprawdę nic. Ta sama rutyna, która połyka cenne sekundy, minuty i godziny, która sprawia, że nie mogę się skupić na najprostszych czynnościach umysłowych. Nawet pisanie tych słów sprawia mi trud i co chwilę albo dolewam herbaty, patrzę w okno czy przestawiam komputer. 

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie odnajduję się w tym mieście, myślę o powrocie do Pragi i na chwilę obecną chciałabym się tam przenieść w lutym. W zasadzie co wiosnę planuję się tam przenieść, ale zawsze napatoczy się propozycja wyjazdu do Azji, co samo w sobie jest zajebiste, ale sprawia, że plan powrotu odkładam na wieczne 'w przyszłym roku'. Z drugiej strony wizja powrotu ściga mnie już ponad dwa lata i to chyba znak, że faktycznie powinnam to zrobić. Tak po prostu spakować siebie, kota i zacząć wszystko od nowa. To też mnie zniechęca; wizja szukania mieszkania, pracy i poznawania nowych ludzi... Czuję się wręcz na to... za stara. A może za leniwa i za komfortowa. Shall see, póki co poddam się lokalnemu chaosowi na kolejnych 6 miesięcy.