Wednesday, 23 April 2014

NOWY BLOG - thegreynessofthegrey.blogspot.com !


Od ponad trzech tygodni jestem w Chinach, prowadzę bloga li i wyłącznie o państwie Środka, stąd też ten blog póki co zieje pustką. Zapraszam na spowity szarością pekińskiego nieba blog - thegreynessofthegrey.blogspot.com

5!

Friday, 4 April 2014

the greyness of the grey

To była moja pierwsza myśl po wylądowaniu.

Niedługo potem, już w drodze do centrum Guangzhou, przez głowę przebiegła mi równie bystra obserwacja – it’s like enormous china town, but bigger. Much bigger

Podejrzewam, że takie rewelacje to nic innego, ale skutek jetlgau, czyli stanu totalnej blazy wynikłej z dwunastogodzinnego lotu w pozycji niewygodno-siedzącej, zero ruchu i plastikowych posiłków.
Guangzou, czyli dawniejszy Kanton. Miasto zamieszkałe przez ponad 10 milionów ludzi (sic!), trzecie co do wielkości w Chinach. Moją uwagę przykuło przede wszystkim powietrze. I zapaćkana, wręcz miądżąco szara i depresyjna powłoka spowijająca miasto. Sic.

Pierwszy posiłek był dość zacny - tofu, coś na kształt sałatki z ogórka i imbiru, grzybki smażone w głębokim oleju ze sporą dawką czili. Dużo czili. Do tego kulki z dyni w równie głębokim oleju, co grzybki. Dobry start jednym słowem.