Friday, 30 March 2012

my japanese adventure is coming to an end

well, as in title... have a flight to milan in less than 12 hrs. i think i want to remember tokyo as it is...
















Thursday, 29 March 2012

MALE_formy...SMALL_forms

MALE_formy: Proste, kolorowe wycinki rzeczywistosci, ktora widze.

SMALL_forms: Simple, colorful fragments of reality I notice every day.

I.



II.



III.



IV.


last two days in Tokyo
















Monday, 26 March 2012

few reasons why O-saka is O-some!

1. bikes bikes bikes!





2. fashion victims!





3. friendly and funny people!






4. food, food food!





5. quirky and twisted shops in Minami area!


(plastic food models little factory)


(dog fashion shop)


(Doguya-suji Arcade with its pottery-only shops)

Thursday, 22 March 2012

村落開発普及員について教えて下さい。<--- whatever that means)

I'm in Hiroshima, THIS Hiroshima. I think that city government works hard on its PR, so Hiroshima wouldn't be seen only as a place where first A-Bomb was dropped. The city itself is very peaceful and relaxing, and so I take it easy, as usual. What's most important, there is vegan cafe in Hiroshima, check out what they serve:




Back in Nara I had really funny story... I sit in cafe, where I was hosted by CSurfer, Hiro; facing the window. After a while I realize that three guys outside stand and look at me and one of them waves very actively to me. I look around myself, and point out to him - do you really mean me?? He nodded, so I go outside and first word I hear is 'beutifu, beutifu' in very broken English. 'What???'.
Then guy asks me where I am from and what is my number, 'Sorry, no Japanese mobile', I reply, and then, resigned, he says ' I lov yu, yy, beutifu!' and so I went back inside cafe. That's a short story of Japanese student's sudden crush on me.




On the way to Hiroshima I had an adventure with half-blackriding, I mean half, because I was using child fares, as they are half cheaper than adults ones. And just when I was one step to Hiroshima, one gate controller caught me and I pretended I didn't now I had bought half-price ticket... All fine, no fee and pretending I was dummy...




From Japanese curiosities:
* many train/bus/bench or even cafe sleepers
* in shop they mark your purchase with sticker, so it is officially sold. Does it also suppose to mean 'it wasn't stolen'? Maybe
* when waiting in a line for bus or train, people stand in line, and I mean a LINE.
More photos and curiosities soon!

Wednesday, 14 March 2012

Magiczne Kyoto

Minal ponad tydzien od kiedy przyjechalam do Japonii, i w miedzyczasie przesunelam sie 400 km dalej na zachod, i chyba nie tylko w dystansie przejawia sie ta roznica.
Jestem w Kyoto, w magicznym Kyoto, w ktorym kroluja gejsze, swiatynie buddyjskie i zen, a ludzie sa bardziej skorzy do rozmowy.
Ale od poczatku. Mam za soba probe autostopowa w Japonii i stwierdzam, ze jest dobrze. Moj pierwszy kierowca byl wyjatkowo zachwycony tym, ze ktos w ogole jezdzi na stopa, i mimo, ze nie mowil nic po angielsku, zalapal w mig bakcyla stopowego i podwiozl mnie pod same bramki na autostrade, mimo, ze trasa ta byla mu nie po drodze. Chyba najwieksza trudnoscia jest wydostanie sie na odpowiednie miejsce do stopowania, jednak jak raz dostaniesz sie na autostrade, to tylko przesuwasz sie pomiedzy sebisu eira (czyli stacjach paliwa) az do celu.
Kyoto jet wrecz usiane swiatyniami, poki co odwiedzilam dwie z nich, jutro zapewne odwiedze kilka dalszych, a ostatecznie i tak zleja mi sie w jedna calosc i przy odrobinie szczescia bede w stanie rozroznic swiatynie shinto od tych zen.




Dzis po raz pierwszy w zyciu zobaczylam gejsze (w zasadzie maiko czyli mloda adeptke, ktora dopiero uczy sie wszystkich umiejetnosci artystycznych, ktore posiada gejsza), i chyba nigdy nic nie wywarlo na mnie takiego wrazenia jak przesuwajacy sie przed oczami zywy symbol Japonii. Poczulam sie jakby nagle relikt z filmow Kurosawy ozyl przed moimi oczami i ruszyl w moja strone. I zaraz potem zrobilo mi sie smutno, poniewaz najpierw zauwazylam zamieszanie i ludzi czyhajacy z aparatami i ajfonami, a dopiero potem uzmyslowilam sobie, skad ta sensacja.
Maiko szla skromnie przed siebie, starajac sie nie zauwazac wycelowanych w nia obiektywow, krok za krokiem stukala wysokimi koturnami (tzw. geta) po chodniku. Bila od niej biel niczym z akrylowej farby, musze przyznac, ze biel jej twarzy byla wrecz bielsza od bieli - czy to ma w ogole sens? Pozniej jeszcze widzialam kilka kolejnych maiko, i za kazdym razem odplywalam z zachytwu nad kunsztem jej wygladu, a potem zobaczylam pudla z farbowanymi na rozowo uszami i to bylo doznanie o zupelnie innym charakterze.


Z innej bajki - nie moge wyjsc z zachwytu nad japonskimi toaletami, a raczej 'myjoletami' (ang. washlet). Sa ultra nowoczesne, kiedy siadasz wlacza sie melodia przypominajaca szum strumyka gorskiego. Po zalatwieniu potrzeby masz game przyciskow, i wybierasz badz opcje 'bidet' badz suszarke, a potem zastanawiasz sie, ktory przycisk wlasciwie jest odpowiedzialny za szpuszczanie wody. Inna wersja 'myjolety', jest polaczona z kranem, wiec kiedy splukasz, z kranu nad toaleta zaczyna plynac automatycznie woda do malej umywalki zamontowanej tuz nad deska toaletowa, ty myjesz rece w wodzie, a nastepnie ona zostanie wykorysztana do nastepnego splukania. 100% eko, jestem pod wrazeniem japonskiej mysli hydraulicznej.



Oto kolejna seria losowych zdjec. Enjoy!