Tuesday, 27 December 2011

Nic a nic



Zdałam sobie sprawę, że w grudniu nie pisałam nic. Nic a nic.
Nie pisałam, bo i nie miałam o czym. Od razu po powrocie wpadłam w wir pracy. 9 godzin nieustannej jazdy z różnego rodzaju prezentami świątecznymi, przy okazji ustaliłam swój kurierski rekord (30 kursów w ciągu dnia!) i jeszcze bardziej zajarałam się kurierką.
Haruki Murakami napisał kiedyś książkę pt. "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" udzielając tym samym częściowej odpowiedzi na często zadawane mu pytanie "O czym Pan myśli biegając?".
Zaczęłam sobie zadawać podobne pytanie i doszłam do wniosku, że pojawiają się idee. Jak na przykład ta, że potrzebuję wyrwać się do ciepłego kraju. Idea dorasta i przekształca się w stan namacalny w postaci zabookowanych biletów lotniczych do Maroka na luty. Kolejna idea to przemalowanie pokoju, i dziś korzystając z wakacji, dodałam kolejne wzorki do swojego i tak już wzorzystego pokoju (patrz wyżej). Pojawiła się też idea zmiany pracy, tudzież statusu zatrudnienia na bezrobotny (skoro i tak wyjeżdżam...), na razie jednak jest to nadal pomysł "nienamacalny".
W ramach mobilizacji ogłaszam również wszem i wobec, że zabieram się za zine'a, za Crossroads #4. Będzie podróżniczo, filozoficznie, wegańsko i wszystko okraszone cut'n'paste'owym layoutem.