Sunday, 20 February 2011

Silesia Śnieg VS Lazio Roma

Na Śląsku ponuractwo i szaractwo, a za kilka godzin 12 stopniowe rzymskie uśmiechactwo (wg. www.weather-forecast.com przyynajmniej). Wegańska pizza i lody made in valsoia, popijane espresso illy za 0.80 eurocentów (Affogato?)
Brzmi jak plan, ale potrzebuje jakiegoś szablonu planowo-harmonogramowego, aby całkowicie nie pogrążyć się w chaosie i używać pobytu w Italii espresso i melodyjnym językiem płynącej.
Tym razem pobyt w Polsce różnił się od odwiedzin składanych w trakcie mieszkania w Pradze. Tym razem z jeszcze większym sceptycyzmem wobec polskich realii, ale za to z większą ilością godzin spędzonych ze znajomymi, za co chciałabym podziękować, bo fajnie jest wiedzieć, że ma się do kogo wracać w tym grajdołku polskim ^__^
Ciao!

Sunday, 13 February 2011

dubstep, transtep i sleepstep

Bilans ostatnich 5 dni spędzonych w PL:
Jaram się dubstepem.
Tłumaczę ślęcząc przed kompem.
Zarywam nocki na nasiadówach domowych.

Poniżej Dub FX, jedno z nawiązań na brytyjski dubstep. 'Jaram się, jaram!' jakby to powiedział Dem. I coś czuję, że jak tylko wrócę do Londynu, uderzam na imprezę dubstepową. AAA*!*

Thursday, 10 February 2011

luksusowo

luksusowo i w pełni wrocławsko:
lodówka wypchana po brzegi sojowymi frykasami, ciepły pokój, gorący prysznic, szybki internet, spanie po 11 godzin, znajomi. powrót na stare śmieci jednym słowem.
tym razem śmiem nazwać mój pobyt w polsce 'wakacjami': totalne nieróbstwo, jazda na mojej holenderce i wieczorne darmowe sesje filmowe z iplex.pl. najs.

odświeżam sobie klasyki polskiego hip hopu poczynając od takich produkcji jak 'relax w sobie noś' przez ośkę i dj 600v. wrocław, opole, moja samotnia w bielsku a potem rzym. 3-tygodniowa la vida loca jakby to określił raper reno.

zauważam jak bardzo "zdziczałam" (cytat mojej matki) przez ostatnie 4 miesiące.
4 miesiące skłoterksko-londyńskich realiów, jakże różniących się od życia, jakie wiodłam w pradze czy we wrocławiu. reno powiedziałby 'następny level'. dla mnie jest to poziom 100% bycia sobą. nieodgrywania ról społecznych nakładanych przez społeczeństwo i rodzinę (czytaj: polski lament), nieuganiania się za materialnym szczęściem ukrytym w ilości zer na koncie (reno "hajs").

wiem, że londyn jest kolejnym przystankiem na mojej drodze.
nie wiem jednak kiedy i gdzie będzie kolejny przystanek.
wiem w jakim kierunku zmierzam.
nie wiem jednak jaka będzie wypadkowa moich przemyśleń i stylu życia, jaki wiodę.
wiem, że 'question authorities' to moja dewiza życiowa.
wiem też, że autorytety są zmienne.

idę na rower.