Tuesday, 27 October 2009

quid te non necaverit, certe confirmabit

W ciągu ostatnich dni miało miejsce kilka wydarzeń, które układają się w puzzle 'jest gorzej niż źle'. Tak mimochodem. Mam za sobą 12 godzin maszerowania w tę i we w tę z brudnymi talerzami, lampkami od szampana i jedzeniem niczym rasowa kelnerka podczas bankietu dla 250 dentystów w luksusowej restauracji. Opowiadanie o tym doświadczeniu niedługo. Tym czasem czeski hit z cyklu classic 80's inspirowany muzyką z 'Niekończącej się opowieści', na który natrafiłam przypadkowo podczas wspomnianej powyżej całonocnej warty z tacą w ręku.

Michal David – Děti ráje

"S láskou kráčíme jak blázni létem,
den je bez problému, náš je čas,
stále se nám nechce stát a stárnout,
víme, co říct, když se ptáte nás.

Ref:Nám to vyjde, co chcem máme, s větrem v zádech počítáme,
máme vůli, nám to vyjde, všechno vyjde nám,
nám to vyjde, máme zájem, nejsme zlí, jsme děti ráje,
dětem ráje, těm to vyjde, jako vám, tak nám. "





Wąsy pierwsza klasa. Układ taneczny okupiony długimi godzinami praktyk.
Dla zainteresowanych tematem:

www.diskografie.cz

Saturday, 17 October 2009

Korea, wciąż Korea.

'Jak cudownie, że wspomnienia zostają. Nikt ich nie zabiera. Wszystko zostaje w głowie.'

Kasiu, dzięki za te słowa. Korea wytrwale i natrętnie okupuje moją głowę. Codziennie powraca w postaci przeglądanych zdjęć, oglądanych filmów a przede wszystkim słuchanej muzyki. I choćby byłby to pop dla nastolatek, przesycony różem i gadżetami, nasiąkam jak gąbka. Wyniki poniżej plus dwa linki dla zainteresowanych tematem.

http://hallokorea.exteen.com/

http://www.koreanmovie.com/


Dwa razy Girls' Generation znane również jako SNSD (czyli akronim imienia So Nyeo Shi Dae)oraz F.T. Island czyli "The name F.T. Island stands for 'Five Treasure Island', each of the five members being a treasure". Nie mam żadnych pytań.







Monday, 12 October 2009

Korea, my sweet Korea



I do like this picture.
Its dynamism, space, frame.
I’m not a good photographer and my photos suffer from lack of ‘space’, perspective, however I find something catchy in this particular photo.
Something I was looking for a long time.
Even tough faces are lit in an ugly, shadowy way (the picture was taken around 2pm), and colours are not perfect, I still enjoy looking at it.
This photo does not only remind me of great time I spent in Korea.
And it's not only presents how busy is typical university area in Seoul.
It also shows how chaotic are Korean streets, with their colorful, garish signboards, lights, many cafés, bizarre crossroads...
I tend to look for chaos in my surroundings and in this fleeting, particular moment I managed to catch a bit of it. By chance of course.
The blue sky, the girl lost in thought, the man in the background, who is pulling funny face.

All these fragments will always remind me about my last day in Korea, when I was riding a bike whole day long, taking pictures and, I must shamefully admit, doing last ‘cute’ shopping. Cute Korea, my sweet Korea.

Few pictures from my last day.















[tak, to są ubranka dla psów]






P.S. Today I was deeply moved by my Korean friend. He did very simple and meaningful thing for me. Sometimes the simplest gestures are the most valuable. I will never forget it. Thank you Hoon!

Monday, 5 October 2009

(Korean) Party animal

02.02: Powinnam iść spać, ponieważ jutro muszę wcześnie wstać (oficjalny koniec wakacji - początek roku akademickiego na Karlovce), ale natrętnie przesłuchuję Lollobrigidę, mój nowy nabytek na dysku D (thanks a lot Nikola and Vojkan!!!).
A zatem... Elektro Punk prosto z Hrvatska:



http://www.myspace.com/vislollobrigida


Wczoraj obchodziłam oficjalną imprezę urodzinową. Była plastikowa korona i magiczna różdżka. Był współlokator nerd i crustowiec z Tajwanu. Nie zabrakło koreańskich hitów i dr Spiele (jak kicz to po całości). I wreszcie była masa wegańskich smakołyków. Nie mam pytań. Zwłaszcza po tym, jak zobaczyłam nasze domowe Honzatko pląsające w rytm Boney M.



Dziś ponownie 'oslava narozenin', tym razem znajoma Czeszka organizowała małe party. I jeszcze kilka innych tego typu wydarzeń w przeciągu ostatniego tygodnia. Zastanawia mnie ten fenomenalny wręcz wzrost mojego uspołecznienia. Party zwierzyna rodem z Korei jak nic.