Tuesday, 31 March 2009

Świeżonka, czyli kilka nowych zdjeć z wiosennej Pragi

W poszukiwaniu strawy w Bełtawie



Jak zwykle tłok pod Orlojem



České předsednictví v EU



Hus na Staromáku jak zwykle w otoczeniu latających przyjaciół




Kłódki przy młynie na Kampie




Mgła na Hradczanach

WC ženy


Czechy słyną z tego, że do nazwisk kobiet dodają zawsze końcówkę -ová (tzw. přechylování), stąd mamy np. Julię Robertsonovou, pani Clintonovou czy Penelope Cruzovou. Tak samo z zawodami, niemal każdy zawód ma odpowiednik zarówno męski, jak i żeński. Użytkowniczki tego wc również skorzystały z tego przywileju; przypomina to trochę sytuację w Polsce, kiedy np. instrukcje produktów dla kobiet swoją treścią definitywnie wskazują na użytkownika płci męskiej.
Hm, w tym przypadku Panie faktycznie mogły popaść w konsternację...

Padamdonóżkowski


Takie smaczki możesz znaleźć w słowniku polsko-czeskim pod red. K. Olivy. Sporządzenie słownika należy niewątpliwie do szczytnych celów naukowych, ale żeby nie skonsultować ostatecznej wersji z polską stroną...? Słownik dosłownie gwarantuje naukę przez zabawę, choć z drugiej strony nie można być pewnym czy dane słowo naprawdę istnieje w j.czeskim. A swoją drogą, kto zna polski rzeczownik rodzaju nijakiego Padło?

p.s. O umieszczeniu Padamdonóżkowski w słowniku zadecydował prawdopodobnie fakt, że słowo to zostało użyte w jednym z dzieł Mickiewicza tudzież Słowackiego. Ale to jeszcze nie czyni uzusu społecznego :)

Sunday, 29 March 2009

Z cyklu pierwszy wpis: Praga i turyści.


W hotelu, w którym pracuję, a właściwie w jego części, gdzie często się pojawiają goście, dziś usłyszałam:


- Have you got a “wake up call”service?


[myśl 1: po co tej kobiecie budzenie na telefon, skoro ma opcję budzenia w swoim telefonie komórkowym??]


Obsługa, równie zaskoczona pytaniem, wyjaśnia, że mimo, iż takiej usługi nie ma, to ktoś do niej specjalnie rano zadzwoni.

Kolejno nastąpiła rezerwacja na jutro wycieczki z przewodnikiem pt. Jewish quarter tour.


- Does the price include dinner?


[myśl 2: a czy wokół jest mało restauracji? Czy płacąc za oprowadzanie po Josefowie przez bite 2-3 godziny, naprawdę można oczekiwać oferty all-inclusive?]


- Is this really Jewish quarter tour?


[myśl 3: z pewnością nie jest, z pewnością rodowity Anglik nie zrozumiał o co chodzi Angielce]


Na koniec rozbrajające pytanie:


- Where can I drink coffee?


I polecono jej Starbucks’a.

Czasem mi się wydaje, że im bardziej człowiek jest zmanierowany przez sam fakt posiadania pieniędzy, tym więcej wymaga, i w tym większym stopniu zdaje się zależny od usług, a tym samym od ludzi wykonujących te usługi.

Paranoja. I podróż sprowadzona do pójścia wyłącznie tam, gdzie są tour guides, zjedzenia tam, gdzie jest recommended i wypicie tego, co jest universal.


Na koniec moi ulubieńcy. Piękny okaz gimnastyki.